wtorek, 5 października 2010

Przesądy irlandzkich chłopów 1 / Superstition of Irish country people part1

Irlandczycy nie wydają się być bardziej przesądni od nas, niektóre przesądy mają takie jak inni, np. ten o stłuczonym lusterku lub o tym, że można zaczarować niemowlę "złym okiem". No znalazłam parę ciekawych przykładów, którymi się tutaj z Wami podzielę.

I tak spotkanie rudowłosej kobiety (mężczyny też ale kobieta bardziej pechowa) oznaczało nadchodzące nieszczęście. Może się wydawać, że większość Irlandczyków jest rudowłosa-wielkie było moje zaskoczenie, kiedy po przybyciu na wyspę okazało sie, że rudowłosych może ciut więcej niż u nas.

Kiedy się ziewało należało zrobić znak krzyża nad otwartymi ustami w przeciwnym razie przez usta mógł wlecieć zły duch i opętać człowieka.

Nie przekraczano drogi, którą szly konie zaprzęgnięte (zaprzężone) do pługa. Nikt też nie ośmielał sie ukraść pługa.

Palacz powinien zapalić papierosa przed wyjściem z domu a nie po. Zapalenie zaraz po wyjściu przynosiło pecha.

Rybak będący na morzu, kiedy chciał zapalić i poprosił o ogień, otrzymywał zapałke podzieloną wzdłuż. Gdyby dający nie podzielił jej na dwie części oddałby swoje szczęście.

Każdy na statku miał swoją wodę pitną, oddawanie wody przynosiło pecha.

Pierwszego wyłowionego łososia wrzucano z powrotem do wody. W Zatoce Mulroy mówiono, że kiedy św. Columcille poprosił rybaka o świeżego łososia, ten odmówił. Za skąpstwo święty skłonił łososie do omijania zatoki.

Pająki na pokładzie wróżyły dobre ceny za połów. Jeżeli w drodze do łodzi widziano królika, odwoływano połowy.
Wierzono, że wróżki kradną niemowlęta, porywają karmiłce matki, żeby te karmiły wróżkowe dzieci.Wielu wierzyło, że wróżki to dusze niewystarczajace złe by iść do piekła i nie dość dobre by iść do nieba.

Mleko od krowy, która dopiero co się ocieliła (nazywane beastings)  oddawano w prezencie, zachowując przy tym jedną bankę dla siebie, żeby wraz z mlekiem nie oddać dobrobytu. Do oddawanego mleka dodawano 3 krople wody.

Wiele przesądów dotyczyło uzdrawiania.

I tak np. kozi pęcherz wypełniano ludzkim moczem i wieszano przy kominku aż do wyschnięcia. Potem rozkruszony mieszało się z tartą surową cebulą i wcierało w głowę. Łysina z powrotem pokrywała sie włosami.

Chorobę świnkę (ang. mumps) u dzieci leczono pocierając głowę dziecka o tyłek świni i wypowiadając słowa muc muc seo dhuit do leici - świnio świnio to twoja "świnia" i tak oto oddawano chorobę zwierzęciu.

Z bólem zęba należało udać się na cmentarz, pomodlić się a potem żuć trawę z grobu. Gwarantowało to pozbycie się istniejącego bólu i to że ból zęba nie wróci przez nast. 100 lat.

Jeżeli jednak żucie trawy nie pomogło nalezało złapać żabę, oderwać jej tylnie kończyny, zamoczyć w wodzie na  min dodać łyżeczkę pieprzu i gotować 10 min - powstałym mayidłem należało smarować bolący ząb.

Kurzajek można było się pozbyć na kilka sposobów.
Mczając je w mleku z mlecza (dmuchawca) - taki przesąd słyszałam też u nas
pocierając je o kamień i wypowiadając formułkę.
Mężczyzna, który nigdy nie widział własnego ojca też mógł wyleczyć kurzajki poprzez trzykrotne chuchnięcie w usta (!) pacjenta.

Znamiona można było wyleczyć jeżeli dotknięto je ręką zmarłego. Znamię powinno zniknąć wraz z rozkładem zwłok.


Narodziny dziecka zwasze były ogromnym wydarzeniem. W dawnej Irlandii nad niemowlęciem czaiło się zło do momentu ochrzczenia. Oto jak je ochraniano.
Znak krzyża robiono nad dzieckiem zanim wzięło się je na ręce. Do ubranka przyszywano kawałek metalu. Do chrzcin nie wolno było wynosić z domu węgla ani wylewać wody na zewnątrz.
Pierwszy raz, kiedy ojciec widział swoje nowonarodzone dziecko, całował je pięć razy w czoło.

Ciekawy jest też przesąd dotyczący nowożeńców. Otóż nie mogli oni przekroczyć progu domu rodziców panny młodej przez miesiąc po ślubie w obawie, żeby panna młoda nie uciekła od męża do rodziców.

Zwierzętom też nie było łatwo. Kiedy rodzina się wyprowadzała do nowego domu, kota zostawiano w starym. Kiedy gość przychodził w odwiedziny mówił : Boże ocal wszystkich w tym domu oprócz kota (God save all here except the cat) . Sproszkowana wątroba czarnego kota uważana była za afrodyzjak.

Jeżeli pierwsza w danym roku urodzona owca była czarna oznaczało to żałobę dla rodziny właścicieli.
Wieśniaczki nie robiły na drutach dopóki wszystkie owce nie zasnęły.


To tyle tym razem. Następny post będzie o przesądach dotyczących poszczególnych dni i świąt.
Korzystałam z książki "Superstitions of the Irish country people" Padraic O'Farell. Tlumaczenie wlasne.

4 komentarze:

Our Homemade Home pisze...

Niesamowite:)
jeszcze dokoncze o narodzinach dziecka, chlopcow ubierano w sukienki gdzies do 12go roku zycia, bo wrozki je porywaly, a bardziej lubialy chlopcow.
Najbardziej mi szkoda kociakow.
a najsmieszniejsze o drutach i owcach:))))
I pomyslec, ze tylko Polska kipiala od przesadow:)

Joasiunia:) pisze...

Czyli jednak zostawia mi komentarze:D Bogu dzięki!!! Ale za każdym razem mam od Ciebie Delivery mail czy cuś takiego:>

Z tych przesądów tom się ośmiała:D

Te uzdrowienia najlepsiejsze:D Trawa z grobu:D Dupsko świni:D Kozi pęcherz:D Hehe no nieee:D

Czekam z niecierpliwością na następne:D

No i te kotki... Biedne...:>

Joasiunia:) pisze...

Delivery Status Notification (Failure)
Właśnie dostałam:> Nie kumam po engliszowsku więc nie wiem o co kaman:>

Our Homemade Home pisze...

Asia u mnie tez taki mail przychodzi, ale komentarze sie dodaja, nie kumam;D