środa, 14 kwietnia 2010

bikini dla dzieci??!! / bikini for children??!!

Brytyjska firma Primark ( w Irlandii sprzedawana w sklepach Penney-najtanszy z mozliwych sklepow,  a w Polsce na Allegro jako rarytasy odziezowe) zostala zmuszona do wycofania strojow kapielowych dla dziewczynek z wypchanymi stanikami.

Dochod z juz sprzedanych strojow ma byc przekazany organizacjom charytatywnym wspierajacym dzieci.

ASDA (inna siec sklepow w Wlk Brytanii) zostala skrytykowana za sprzedawanie koronkowej bielizny, w tym stanikow push-up (z wypelnieniem) w dziale dzieciecym.

Tesco musialo wycofac ze sprzedazy zestawy do POLE DANCING (taniec na rurze) z dzialu z zabawkami

WHSmith (siec sprzedajaca plyty, ksiazki i materialy papiernicze) wycofala w zeszlym roku zestawy szkolne z logo kroliczka Playboya.

Czy ten swiat zwariowal? Czy spece od reklamy nie maja dzieci? Czy nie slyszeli od pedofilii??
W glowie mi sie to nie miesci.



Primark criticised over children's bikini in Irish Times

7 komentarzy:

Rybiooka pisze...

Mam dwie córki.....
Jakiś czas temu 4 letnia zażyczyła sobie różową maskarę - o zgrozo !!! ja się nie maluje i kolor różowy nie należy do ulubionych.Reklama czyni cuda !!! a i telewizja ograniczana jest do dobranocki i porannych programów dla dzieci.

Nessa pisze...

no ja nie mam dzieci. Ale psychologię studiuję, to co się dzieje to jakaś kompletna masakra. Jak można w ogóle coś takiego rozprowadzać, reklamować??? Jakie to zostawia ślady na dzieciach... Będąc w podstawówce i gimnazjum na warsztatach z dzieciakami nie dowierzałam co widzę... Zamiast dziewczynek - już prawie kobiety, wymalowane i z pasemkami na głowie. Nie rozumiem tego, bo to zabieranie dzieciństwa, czy rodzice tego nie widzą? Poza tym dziewczyna jak ma 8 lat to powinna tak wyglądać a nie jakby miała 15... Naprawdę rozłożyło mnie na łopatki to co tu napisałaś... Króliczki playboya widziałam na piórnikach ale taniec na rurze i push up to jakaś tragedia...

Agata pisze...

Dziś wycofali te artykuły, ale za 10 lat już pewnie tego nie zrobią. Przeraża mnie to i choć nie mam dzieci, to już się boję, jak im wytłumaczę, że czas na makijaż, bikini i inne takie przyjdzie.
Tak, świat oszalał. I, co gorsze, nie mamy na to wpływu :/

Titania yng Nghymru pisze...

Bo dzis liczy się to że się coś sprzedaje i to w dużej ilosci, a nie liczy sie odbiorca i stosownosc produktu do odbiorcy.
zestaw do pole dancing dla dzieci... i może jeszcze był przy tym jakiś strój... moj boże, kto ma takie poronione pomysły?

push-up-y dla dziewczynek? chyba ktos im każe szybko dorastac...

inny przykład, z zycia wziety, bo u mnie w pracy to mialo miejsce: shag bands, kolorowe gumowe bransoletki, niby niewinnie wygladaja, ale ktos dorobił do nich podtekst seksualny, a mamuski zadowolone kupują je swoim dzieciom w sklepach ... u nas dyrcia jak tylko sie zorientowała to zaraz przeleciala sie po klasach i zakazała ich noszenia. gdyby nie ten incydent, to dalej bym nie byla swiadoma co kryje sie pod kolorowymi shag bands.

u mnie w pracy (szkoła podstawowa, najstarsi to year 6 czyli wiek ok 11-12 lat) tez czesto zdarzaja sie dzieciaki z pomalowanymi paznokciami, niektore maja rozjasnione wlosy (bo mama obiecała mi na urodziny!!!) a niektore pasemka, do tego ubrania niczym prawie z wybiegu, duża plastikowa biżuteria z primarka i koniecznie za małe, za ciasne i opięte biodrówki ...niektore maja juz mascarę i eyelinery, probuja przemycac make-up do szkoły...
na głowie i w głowie bógwico, a tu jeszcze by sie lalkami pobawiła... ech!

kobens pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
kobens pisze...

Przydałoby się wspomnieć o ilości wypijanego alkoholu i wypalanych papierosów (często za prezyzwoleniem rodziców) przez małoletnich Irlandczyków. Wyzywający make-up i stroje są tutaj czymś oczywistym już wsród trzynastolatek. Zawsze się dziwiłam ochroniarzon w pubie, w którym pracowałam, że potrafili odróżnić smarkule od pełnoletnich. Ja nie dałam rady. Dziewczyna, której dawałam 19 lat miała 14. I pchała się do pubu o 22. Gdzie są rodzice???
A potem lament, bo pojawia się niechciana ciąża...

Chihiro pisze...

Agata napisala, ze my nie mamy wplywu na to, co sie dzieje. Alez mamy! Ktos to wymyslil, ktos wprowadzil na rynek, ktos to reklamuje i kupuje. Wszyscy mamy wplyw na to, co sie dzieje. Zadaniem rodzica jest dawanie dobrego przykladu i uksztaltowanie dziecka w ten sposob, by nawet widzac te zestawy do tanca na rurze czy wypchane staniki nie mialo na nie ochoty. Widocznie niektorzy rodzice nie widza w tym nic zlego.
Wydaje mi sie, ze nie wszystko jest odbieraniem dziecinstwa, nie demonizujmy. Od zawsze dziewczynki chcialy nasladowac dorosle kobiety. Czy zadna z Was nie pamieta przebierania sie w mamy ubrania, zakladania za duzych szpilek do chodzenia po domu, malowania paznokci (chocby flamastrami) czy ust (mamy szminka)? A co z przekluwaniem uszu u dzieci, tak modnym w moich czasach z okazji komunii? Czemu to przechodzilo? Dziwimy sie dzis bizuterii dzieciecej, a same pamietamy kolezanki z prawdziwymi zlotymi kolczykami w dziecinstwie.
Nie demonizujmy. Seksualizacja dziecinstwa byla zawsze. Tak samo zaprzeczanie, jakoby kilkunastolatki (mowie tu takze o 11-12-latkach) mialy potrzeby seksualne (to sie objawia roznie, od masturbacji po niezdarne dbanie o siebie w nasladownictwie doroslej kobiety) przynosi wiecej szkody niz pozytku.