poniedziałek, 28 marca 2011

Kilka irlandzkich filmów

Wspominałam kiedyś, że baaaardzo lubię irlandzkie filmy

Dziś o kilku z nich. Niektóre oglądałam zupełnie niedawno (jak Once) niektóre już jakiś czas temu, a które zapadły mi na tyle w pamięci, że muszę się nimi podzielić.



December Bride + Grudniowa panna młoda
w reż. Taddheus OSullivan, rok 1991

Akcja filmu rozgrywa się w XIXw. w Irlandii. Główna bohaterka Sarah to córka służącej, która razem z matką mieszka w domu farmera Hamiltona i jego brata Franka. Hamilton jest starszym z braci, w wieku średnim, rozsądny i pełen ciepła. Frank to ten przystojniejszy z braci, zadufany w sobie, zazdrosny o pozycję brata.
Matka Sary uniesiona dumą podczas kłótni z braćmi wyprowadza się z domu gospodarza. Córka zostaje z braćmi. Wkrótce zachodzi w ciążę. Sekretem pozostaje, którego z braci kocha i który jest ojcem dziecka. Podczas rejestracji dziecka ojciec pozostaje nieznany co bulwersuje całą społeczność. Hamilton chce poślubić Sarę, ale ona uparcie odmawia. Cała trójka zostaje wykluczona ze społeczeństwa. Frank, który próbuje nawiązać bliższą znajomość z jedną z wieśniaczek zostaje dotkliwie pobity przez jej krewnych. żyją w trójkącie przez osiemnaście lat. Serce Sary mięknie dopiero, kiedy dorosła już córka (Sara rodzi najpierw chłopca potem dziewczynkę) chce założyć własną rodzinę. Sara poślubia Hamiltona.

Tak sobie myślę, porównując Irlandię i Polskę. W Irlandii normą jest, że pary mają dwójkę, trójkę dzieci zanim zdecydują się na małżeństwo.
Jeśli historia Sary jest prawdziwa jaką burzę musiało wywołać jej postępowanie. Nieślubne dzieci, miłosny trójkąt..kto oglądał film Siostry Magdalenki lub czytał o pralniach Magdalenek wie jak społeczeństwo irlandzkie traktowało takie wyłamywanie z zasad. Jak długą drogę musiano przejść aż do dzisiejszej mentalności.

Once Raz
 reż. John Canrey, rok 2006

Rzecz dzieje się w Dublinie. Ulica Graffton. Uliczny grajek (w tej roli Glen Hansard) jak sam mówi: rano kiedy ludzie idą do pracy gra pogodne melodie, wieczorami jednak gra własne piosenki, których teksty mają dać ludziom trochę do myślenia.
Któregoś wieczoru zaczepia go uliczna handlarka (jest takie słowo?) kwiatów (w tej roli Marketa Irglova) i uparcia domaga się szczegółowych odpowiedzi dotychących jego piosenek.
W skrócie: okazuje się, że Ona gra na pianinie. Idą do sklepu muzycznego, którego właściciel pozwala dziewczynie grywać od czasu do czasu. Zaczynają spędzać ze sobą coraz więcej czasu. Na ile oczywiście tego wolnego czasu mają. On pracuje w zakładzie napraw odkurzaczy swojego ojca i dorabia graniem. Ona sprząta domy i dorabia sprzedając kwiaty. W domu czeka na nią matka i mała córeczka.
Między nimi rodzi się uczucie... On nie do końca pozbierał się z ostatniego związku, jego ex wyjechała do Londynu. Chciała żeby pojechał z nią i zaczął pracować na karierą muzyczną, ale On stchórzył... Ona ma męża w Czechach, który niedługo przyjedzie ratować ich małżeństwo...
Razem zakładają zespół i nagrywają płytę...On prosi ją żeby wyjechała z nim, ale jednocześnie nie jest gotowy na zabranie teściowej. ;)
Przed wyjazdem On chce się z nią spotkać jeszcze raz. Ona kwituje to stwierdzeniem, że spotkanie skończy sie na 'bara-bara' a to bardzo zły pomysł. W końcu daje się namówić. On czeka, ale ona nigdy sie nie pojawia. W dzień wyjazdu bezskutecznie stara się z nią spotkać. Kiedy Ona wraca do domu czeka na nią prezent- pianino.

Rozczulił mnie ten film kompletnie. Muzycznie i nie tylko. Bohaterowie z jakiegoś powodu wydali mi się niezwykle bliscy.

Początkowo rolę męską miał zagrać Cillian Murphy (Intermission, Breakfast on Pluto), który zanim zaczął grać w filmach działał muzycznie, ale nie zgodził się grać razem z Irglovą (w momencie krecenia miała 17lat) z powodu jej braku doswiadczenia jako aktorka . Hansard (wtedy 37) początkowo został poproszony o ułożenie paru piosenek do filmu, potem padła propozycja zagrania głównej roli. Oboje Irglova i Hansard są muzykami i nie mają wiele wspólnego z aktorstwem.
Jakkolwiek w filmie nie zostają parą, w rzeczywistości byli razem przez jakiś czas.
Film nakręcono w 17 dni. Ekipa kręciła przy użyciu naturalnego światła, w domach znajomych. Sceny uliczne krącono bez zezwolenia i przy użyciu obiektywów długoogniskowych, także przechodniom cieżko było się zorientować, że właśnie kręcony jest film.

Główna piosenka zebrała nagrody na festiwalach filmowych.
 piosenka TU

Ondine
reż. Neil Jordan rok 2009


Jestem wielka fanką Farrella, jego dublińskiego akcentu mogłabym sluchać i słuchać. Ondine musiałam oglądnąć ze względu niego i Bachledę.

Na początek trochę mitologii
Ondine ( z łaciny Onda - fala) była morską nimfą, która poślubiła śmiertelnika - rycerza Lawrenca i urodziła mu dziecko zyskając duszę, ale też stracąc nieśmiertelność. Kiedy tylko straciła nieśmiertelność zaczęła się starzeć. Mąż Ondine zaczął szukać młodszej. Któregoś dnia podczas spaceru Ondine usłyszała chrapanie, w pobliskiej szopie znalazła śpiącego w objęciach kochanki męża. Ondine rzuciła na niego klątwę : "Przyrzekałeś mi wierność z każdym twoim świadomym oddechem. Niech tak i będzie, dopóki będziesz świadomy będziesz żyć, ale jak tylko zaśniesz, twój oddech się zatrzyma i umrzesz".

W filmie pewien rybak znajduje w sieci kobietę. Nie wiadomo skąd pochodzi, ani jak się znalazła w jego sieciach na środku morza. Kobieta ma piękny głos i śpiewa w dziwnym języku. Rybak bierze ją za rusałkę.
Dalszego ciągu nie zdradzę. Niech słowa : "Prawdą nie jest to co wiesz, a to w co wierzysz" będzie wskazówką.
Film może nie jest arcydziełem, ale historia mi się podobała.

Jeszcze na marginesie wspomnę o nowym filmie Farrella, w którym gra fotografa wojennego. Film ma 2! tytuły ja go oglądałam pt. Shell Shock, a w necie znalazłam tytuł Triage. Reżyserem jest Danis Tanovic, film z roku 2009 WARTO obejrzec

3 komentarze:

elishafciarka pisze...

A ja bardzo polecam Neila Jordana "Śniadanie na Plutonie" - piękny film.

Bo pisze...

widzialam widzialam :D
zgadzam sie

Anonimowy pisze...

widziałam jeszcze fajne filmy o irlandii - "the field" i "omagh"