czwartek, 20 sierpnia 2009

Polina ma paszport

w koncu dostalismy paszport Poliny. Urlop zbliza sie wielkimi krokami, bilety do Kijowa dawno kupione. Odliczamy.

Paszport robilismy irlandzki. Moglby byc ukrainski, ale wtedy problem z przyjazdem do Polski. Moglby byc polski, ale.... Wlasnie wielkie ale. Zeby wyrobic malej paszport polski, musimy oboje jechac do ambasady (umowic sie trzeba z 3miesiecznym wyprzedzeniem) wyrobic paszport tymczasowy wazny rok. Zeby dostac paszport na 10lat musimy jechac do Polski. Oboje. Gri potrzebuje wizy. Wizy mu nie chca dawac bo moze bedzie chcial zostac w Polsce??!! ( mieszka tu juz 10lat, ale Polska, jak wiemy, raj na ziemi i wszyscy tam wala drzwiami i oknami). Odpuscilismy sobie. Poprzednie wizyty w ambasadzie RP w Duplinie wspominamy bardzo bardzo zle. Nie dosc, ze wszystkie urzednice tam nazarly sie cytryny i byly niemile i ignorancja bily rekordy, zadna z nich nie mogla sie z nim porozumiec po angielsku-nie rozumialy!! dopiero jedna starsza rozmawiala z nim lamanym rosyjskim.

A z irlandzkim paszportem nie musialam sie ruszyc dalej, niz na poczte, zrobilam foty wypelnilam formularz i wyslalam. Urocza pani zadzownila i poprosila o dodatkowe dokumenty, wyjasnila co i jak i paszport przyszedl dzisiaj do domciu. Ta-Daaaaa!

Ja musze wyrobic sobie nowy paszport w przyszlym roku i juz sie zapisalam na audiencje na pazdziernik bo cholera wie ile to potrwa, szczegolnie ze teraz wstawiaja tam odsciski palcow...i po co? zeby moc inwigilowac jeszcze sprawniej.
Nie usmiecha mi sie na sama mysl.

3 komentarze:

Martyna pisze...

Biurokratyczne babiszony w Polsce są identyczne tak jak te opisywane przez Ciebie na obczyźnie... Młode kobity a komuną jedzie na kilometr. Skąd to się bierze? Paranoja jakaś. Obywatelstwo się przyznaje piłkarzom, którzy ani słowa po polsku nie potrafią wydusić a problem robi się np. w przypadku dziecka urodzonego w Polsce z mieszanego małżeństwa... Ehhh ręce, majtki i rajstopy opadają.

Sen Nocy Letniej pisze...

dziękuję za odwiedziny
serdeczne pozdrowienia Ewa

Titania pisze...

heh, skad ja znam te procedury?
tez nie tak dawno, pare miesiecy temu ubiegałam sie o nowy paszport i musiałam 2 x jechac do manchesteru do najblizszego konsulatu. a przekręty ze zdjeciami byly, bo co ujdzie w uk, to nie ujdzie w pl urzędzie. no ale nic. sprawa juz załatwiona i po bólu. spokoj na 10 lat :)
pozdrawiam